Katowice | Weekendowe wypady

Propozycja na weekend: Muzeum Śląskie w Katowicach

13 marca 2017

Połowa marca zdecydowanie nie zachęca na wycieczki rowerowe, przynajmniej nie takich laików jak ja… Dokładnie tydzień temu wyciągnęłam z kąta mój jednoślad, by przemierzyć pozamiejskie okolice, z ambitnym planem pokonania przynajmniej dwudziestu kilometrów. Już po dziesięciu miałam serdecznie dosyć – wiatr był tak silny, że przyjemna przejażdżka zamieniła się w prawdziwy koszmar. Dlatego też w ten weekend postanowiłam wybrać bardziej spokojne miejsce… Jeśli zastanawiasz się, czy warto odwiedzić Muzeum Śląskie, znalazłeś się w odpowiednim miejscu.

Muzeum Śląskie to jeden z trzech nowo powstałych budynków, tworzących katowicką Strefę Kultury (dwa pozostałe to Międzynarodowe Centrum Kongresowe oraz nowa siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia) na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Katowice. Wizualnie prezentuje się naprawdę wspaniale – jego nowatorska konstrukcja, zaprojektowana przez austriacką pracownię Riegler Riewe Architekten z Grazu, idealnie wpasowuje się w katowicki krajobraz. Większa część budynku usytuowana jest pod ziemią, co robi wielkie wrażenie.

Z zaparkowaniem samochodu nie ma najmniejszego problemu, przed muzeum zobaczysz ogromny parking, a cena postoju wliczona jest w koszt biletu (zapoznaj się z aktualnym cennikiem >>WEJDŹ<<).

Pomimo, że w Muzeum Śląskim byłam już wielokrotnie, za każdym razem coś nowego przykuwało moją uwagę. Zdecydowałam więc, że w ten weekend koniecznie wybiorę się tam z chłopakiem. Czy on również podzielił mój zachwyt? Dowiesz się niebawem!

Po zakupie biletów udaliśmy się się na najniższy poziom, by obejrzeć jedną ze stałych wystaw pt. „Laboratorium przestrzeni teatralnych – przeszłość w teraźniejszości”. Przyznaję, nie zeszliśmy tam od razu z mojej winy – ilekroć odwiedzam katowickie muzeum, tylekroć za każdym razem zatrzymuję się, by podziwiać jego… schody.

Na szczęście robienie zdjęć schodów i zachwycanie się nad ich minimalizmem nie zajęło mi całego dnia. Pomimo, że trudno było oderwać wzrok od tej arcypięknej konstrukcji, ruszyliśmy dalej. Wystawa, o której już wcześniej wspomniałam, przeniosła nas do świata teatru europejskiego. Mogliśmy zaznajomić się nie tylko z jego antycznymi korzeniami, ale również i współczesnym obliczem. Atutem tej ekspozycji niewątpliwie była oprawa multimedialna, a także możliwość namacalnego poznawania poszczególnych etapów zmiany relacji sceny i widowni. Jako, że mój luby to typ dużego dziecka, od razu do gustu przypadła mu układanka, którą możesz obejrzeć na poniższym zdjęciu.

Następnie zmierzyliśmy się ze starannie przygotowanymi quizami, które poświęcone były Górnemu Śląsku. Nieskromnie przyznam, że całkiem nieźle poszło mi odgadywanie śląskich słówek, natomiast mój chłopak okazał się lepszym historykiem. Możliwość interaktywnego poznawania przeszłości dała nam mnóstwo frajdy, ale przede wszystkim zaznajomiliśmy się z wieloma ciekawostkami o regionie.

Tuż obok znajdowała się wystawa pt. „Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów”. Już samo wejście na jej obszar wprowadziło nas w specyficzny, niepowtarzalny klimat. Drzwi wzorowane były na wejściu do dawnej kopalni „Katowice”, a po przekroczeniu ich progu poczuliśmy się jak na prawdziwej, śląskiej grubie*!

Wiszące pod sufitem elementy odzieży górniczej przypomniały mi pamiętną wycieczkę, zorganizowaną przez moje przedszkole. W miejscowości, z której pochodzę, funkcjonuje (a od niedawna rzec mogę, że funkcjonowała) kopalnia węgla kamiennego. Możliwość jej odwiedzenia bardzo mnie wtedy ucieszyła. To naprawdę miłe uczucie, kiedy dzięki wystawie możesz cofnąć się kilkanaście lat wstecz i sięgnąć pamięcią do najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa.

Wracając jednak do naszego zwiedzania muzeum… Chłopak zabrał ze sobą specjalną kartkę, na której mógł odrysować ołówkiem podświetlane przez ekran elementy. Zapewne docelowo ta zabawa  przeznaczona była dla młodszej części odbiorców sztuki, aczkolwiek jak już wcześniej wspomniałam – duże dzieci z pewnych rzeczy nie wyrastają. Mój perfekcjonizm nie szedł w parze z tymi pokracznymi malunkami… Na szczęście kartka mojego „artysty” gdzieś się zawieruszyła.

Z wielkim zainteresowaniem mijaliśmy elementy ekspozycji i zapoznawaliśmy się z kluczowymi dla Śląska wydarzeniami oraz procesami historycznymi. W pewnym momencie na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia… Osobom, które mają poniżej 1,60 m wzrostu polecam wziąć kogoś wyższego – nie mogłam zobaczyć zabudowanej ze wszystkich stron gilotyny, ponieważ byłam zbyt… niska. Zapewniam jednak, że warto się trochę nagimnastykować!

Uważam, że ekspozycja jest przystępną dla każdego odbiorcy opowieścią o historii Górnego Śląska, której oprawa wizualna momentami wprowadza w osłupienie. Nie będę jednak zdradzać Ci wszystkich szczegółów, ponieważ kryje w sobie wiele wyjątkowych eksponatów i zakamarków, których nie sposób opisać w kilku zdaniach na blogu.

Muzeum Śląskie jest dla mnie nie tylko miejscem, które mieści w sobie setki eksponatów, ale również prawdziwą kopalnią inspiracji. Nic nie sprawia mi takiej radości, jak fotografowanie przestrzeni prostych! Uwielbiam tutejszą minimalistyczną architekturę, wprost zachwycam się białymi, sterylnymi korytarzami, a ze schodów trzeba mnie czasami zabierać siłą…

W opinii osoby, która nie jest koneserem sztuki, jest to obowiązkowe miejsce dla każdego, kto odwiedza Katowice. Wystarczy chociażby spojrzeć, jak ciekawe jest to miejsce pod kątem architektonicznym! Ponadto warto dodać, że Muzeum Śląskie mieści w sobie również bibliotekę oraz bardzo klimatyczną kawiarnię, w której możesz się zaopatrzyć w regionalne upominki (prawdziwa gratka dla fanów gadżetów).

Zamieszczone przeze mnie zdjęcia wykonywałam naprzemiennie iPhone’em 6s oraz flagowym smartphone’em LG G5. Oba telefony moim zdaniem wykonały solidną robotę, jednak ciekawi mnie Twoja opinia – który smartphone Twoim zdaniem wyszedł tutaj korzystniej pod kątem aparatu?

*gruba – kopalnia